🪐 Samba i Tango kończą misję. Satelity spłoną dzisiaj w atmosferze Ziemi
Satelity Samba i Tango, stanowiące elementy pionierskiej misji Cluster, zakończą swoją działalność kolejno 31 sierpnia i 1 września, gdy wejdą w atmosferę naszej planety nad południowym Pacyfikiem. Zespół naukowców zaplanował obserwacje obu tych wydarzeń podczas dedykowanych lotów samolotem, by zebrać dane z pierwszej ręki. Analiza przebiegu wejścia satelitów w atmosferę ma pomóc w ulepszeniu konstrukcji przyszłych satelitów oraz ograniczeniu ryzyka związanego z tzw. kosmicznymi śmieciami.
Jak podkreślają eksperci biorący udział w przedsięwzięciu, takie rejestracje stanowią unikatową szansę na porównanie laboratoryjnych symulacji z rzeczywistymi zdarzeniami. Inżynierowie starają się odwzorowywać warunki panujące przy wejściu satelity w atmosferę, ale tylko bezpośrednia obserwacja umożliwia zweryfikowanie tych modeli. "Musimy lepiej rozumieć mechanizmy dezintegracji obiektów w atmosferze, żeby efektywniej projektować satelity spalające się całkowicie nad Ziemią i minimalizować zagrożenia" - zwraca uwagę analityk ESA Stijn Lemmens.
Loty obserwacyjne nad południowym Pacyfikiem realizuje zespół ROSIE, kierowany przez Astros Solutions. Misja wymaga precyzyjnego planowania logistyki – swoisty "wypad" nad ocean potrwa kilka godzin, a po powrocie do bazy na Tonga ten sam zespół i sprzęt ponownie wystartuje dzień później, by rejestrować wejście drugiego satelity. W akcji używane jest 30 nowoczesnych instrumentów, które mają śledzić między innymi zmiany widmowe materiałów, pozwalając określić, które fragmenty satelity ulegają roztopieniu.
Według specjalistów, już styczniowe przygotowania do wejść w atmosferę satelitów Samba i Tango były nietypowe. Inaczej niż większość satelitów, które stopniowo opadają przez opór atmosfery, te poruszają się po mocno wydłużonej orbicie, a o ich powrocie decydują wieloletnie oddziaływania grawitacyjne Ziemi, Słońca i Księżyca. Dzięki temu można było precyzyjnie wyznaczyć czas i miejsce wejścia, dopasowując logistykę dla badań.
Wcześniejsze obserwacje wejścia satelity Salsa dostarczyły zaskakujących wniosków. Stijn Lemmens zauważa: "Zarejestrowaliśmy odchylenie rzędu 20 proc. od przewidywanej gęstości atmosfery, co pokazało, jak duże są niepewności dotyczące jej górnych warstw". Dodatkowo moment rozpadu samego obiektu nastąpił wcześniej, niż prognozowały to modele, co otwiera nowe pytania dotyczące wiarygodności obecnych przewidywań.
Bruno Sousa, menedżer operacyjny misji Cluster z ESA, zwraca uwagę na nietypowe zachowanie satelitów podczas ostatnich przejść perygeum przed ponownym wejściem w atmosferę. "Podczas jednego z ostatnich przelotów satelity przebywały na rekordowo niskim pułapie ok. 110 km i pozostawały w pełni sprawne, co czyni je najniżej latającymi aktywnymi sondami tego typu". Niestety wysokie temperatury spowodowały awarię zasilania paneli słonecznych i utratę części danych – tym razem naukowcy liczą na lepsze rezultaty dzięki bardziej korzystnym warunkom energetycznym Samba i Tango.
Dane z tegorocznych rejestracji mają wspierać strategię ESA "Zero Debris", zakładającą minimalizację pozostałości po misjach satelitarnych. W planach jest już kolejny krok: obserwacja wejścia w atmosferę satelity Draco, który pozwoli na analizę zarówno z ziemi, jak i bezpośrednio z jego pokładu. Zbierane informacje mogą znacząco poprawić bezpieczeństwo przyszłych misji i ograniczyć problem kosmicznych odpadów.